Tak to odwlekam i odwlekam. Nie mam w zwyczaju wyrażać skrajnych opini na jakiś temat. Proste. Lecz, to co zobaczyłem kopnęło mnie w “mUsK”. Bardzo… bardzo… I został niesmak. Niedosyt. Uprzedzenia. I przekonanie, że Polki to piękne kobiety. … A… może to zazdrość? zawiść? Boże! Kur##! “Wjechały mi” na ambicje?! Ba! i to jeszcze jak! Ja – opychając się co dwie godziny, straciłem jedynie troche tłuszczu i rozciągnąłem sobie bebech na tyle, że jadłem do pełna o dwudziestej drugiej, a gdy dwie godziny później kładłem się spać – konałem z głodu. … one mnie… zdeklasowały.
Przerastało mnie to, normalnie nie mogłem tego pojąć przez bardzo długi czas, i w końcu doszedłem… wywnioskowałem to! – dlaczego, tam nie przyjmuje się za darmo paroletniego BMW z zepsutą klimatyzacją, która zawsze była włączona (… którą najnormalniej w świecie można wyłączyć odłączając od zasilania?) “strzałeczką” pokazującą ilość paliwa w baku.
Pamiętacie komune? Nie? To nic nie szkodzi – ja też. Ale wiem, że gdy Anglia “kwitła w interesach” my w sensie Polska robiliśmy to co dalej nam doskonale wychodzi – napychaliśmy kieszenie idiotów… Efekt jest bardzo prosty: Anglicy, mając do wyboru: piękne kobiety, lub wierniejsze maszyny… tutaj nie ma co się rozwodzić nad poprawnością, ważne, że dokonali wyboru, którego my Polacy nie mieliśmy… ;)
No bez przesady ile można przynudzać o maszynach… (Leszek, jeśli to czytasz… – Gomennasai!)
“Pada deszcz, taki już było wczoraj…” – “bzdura” (Pozdrowienia dla P. Wychowawczyni) “Pogoda, pogoda, każdej chwili…” Bullshit! Ogromny żal, nienasycenie, i taki cholernie dziwny wewnętrzny niedosyt. Zima, a biało było tylko tam, … no właśnie tu jest problem – nie było biało. Temperatura minusowa to chyba tylko nocą była, wtedy kaloryfer parzył mnie w d…, a chłodne powietrze z otwartego okna go ochładzało. Więc nie miało to najnniejszego znaczenia. Ale!…”Pamiętam jakby to było wczoraj…” Pamiętam dzień w którym zrobiło się chłodno, miałem na sobie koksiarke (nie taką jak Prezes – nie mój lewel, zresztą widać ją na zdjęciach), i koszulę z krótkim rękawem. Pojechaliśmy do centrum Londynu. Gdy wracaliśmy, “a słońce chyliło się ku zachodowi” – oddalaliśmy się od królewskiego pałacu “dreptakiem księżnej Diany”. Było zimo. Wiało. A mój wypaczony mózg nie pozwalał mi zapiąć kurtki, (cholernie nie trawie tego worka, gdy otacza mnie z czterech stron).
Do rzeczy bo czas się kończy.
Śnieg – o tak! miałem okazję się nim nacieszyć. Padał… z deszczem, … gdy cisnąłem obwodnicą na Lotnisko.
Deszcz – był. Może padało dwa razy, akurat, gdy byłem w domu. Więc nie ręcze za to, czy to napewno był deszcz, czy lisy “załatwiały się” (czyt, szczały) z dachu na parapet przy oknie z którego było widać Wembley.
Temperatura – widziałem ludzi w krótkich spodenkach, gdy ja targałem w kurtce. Widziałem człowieka w bokserkach idącego do TESKO (może szedł sobie spodnie kupić?), gdy było tak zimno, że zdecydowałem się ją zapiąć.
styczeń 19, 2008 o 9:41 pm
Kłebuszek :D dajesz ziom dalej ;] życze dalszego natchnienia :D
styczeń 19, 2008 o 9:46 pm
Masz talent stary :P
styczeń 21, 2008 o 9:21 pm
opychając się co dwie godziny, straciłem jedynie troche tłuszczu – “masz talent stary” ano masz..;p a my powinniśmy mieć piękniejsze maszyny i wierniejsze dziewczyny:D
styczeń 21, 2008 o 10:06 pm
to nie dziewczyny sa niewierne…
styczeń 22, 2008 o 5:54 pm
tak tak , a teraz pora by napisać jak sie jeździ lewą stroną :))
styczeń 29, 2008 o 10:02 am
Lux..juz ci powiedzialam z czym mi sie okreznica kojazy:D
za te kobiety powinniscie dostac w d…:P
pisz dalej:)